Rozdział 6
Rozbiłam namiot dla mnie i Joe. Mała wtuliła się w moje włosy i szybko zasneła, a ja odpłynęłam chwilę po niej.
Obudziłam się wczesnym rankiem, ale nie byłam pierwsza. Przy palenisku siedział napakowany koleś, chłopak i dziewczyna uderzająco do siebie podobni jedli akurat śniadanie. Jednocześnie spojrzeli na mnie, poczułam, że się rumienie. Po chwili ciszy pierwsza odezwała się dziewczyna.
- Mia jestem, to Jack, a ten wielki to Leo- kolejno wskazywała podobnego chłopca i ciężarowca. Jakby im się lepiej przyjrzeć to można było dojrzeć w całej trójce uderzające podobieństwo. Mieli mocno zarysowany kontur twarzy i krzywe nosy, tylko napakowany chłopak różnił się od pozostałej dwójki, on miał jasne włosy i niebieskie oczy, a oni długie, czarne włosy i czarne oczy.
Dziewczyna podała mi jajecznice i jadła dalej w milczeniu.
-to co dziś robimy?- próbowałam zagadnąć ciche towarzystwo.
- obudź dzieciaka- warkneła Mia- i się spakujcie, oraz wyruszamy dalej.
-ale gdzie idziemy ?
- do najbliższego portalu, do Królestwa Mikia-zaczęła zwinąć swój namiot- pakuj się, nie będziemy na ciebie czekać.
Obudziłam Joe, pomogła mi wszystko zwinąć. Po nie całej godzinie ruszyliśmy wydeptaną drogą.
Nie zdawałam sobie sprawy w co się pakuje.
środa, 23 października 2013
Rozdział 6
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)